Oczami Damona :
- Uratować Hayley mówisz ? Hmm... - spojrzałem na niego w zastanowieniu.
- Hayley za Caroline. - skwitował krótko.
- Zgoda. - Podałem mu dłoń by zapieczętować nasz układ, gdy nagle zadzwonił mój telefon, wyciągnąłem go niechętnie. Na wyświetlaczu komórki pojawiło się "Stefan" wywróciłem oczami i westchnąłem po czym odebrałem połączenie.
- Tak, jestem w trakcie ratowania twojej blondi. - wyprzedziłem go wiedząc o co zapyta.
- Elena została porwana.
- Jak to została porwana ? przecież była z Kai'em i Bonnie u wiedźmy...więc HELOŁ ! Wyparowała ? - pokręciłem z niedowierzaniem głową.
- Damon, na prawdę nie wiem jak to się stało, nie było mnie przy tym...ale musimy ją znaleźć...
- Jaaaasne i ja mam się tym zająć ? - ponownie wywróciłem oczami.
- Na razie zajmij się uwolnieniem Caroline, ja zajmę się poszukiwaniem Eleny.
- Świetnie. Jeśli dzwoniłeś po to żeby powiedzieć mi coś co jest oczywiste to tylko zabrałeś mi cenny czas na ratowanie twojej Julii, także nie przeszkadzaj i szukaj Eleny. Na razie.
Rozłączyłem się.
- Rodzeństwo...- powiedziałem uśmiechając się ironicznie.
- Elena porwana ?! - nagle przede mną wyskoczyła Caroline z obłędem w oczach.
- Dobra luzuj mała, na razie zajmujemy się Tobą. - przesunąłem ją na bok.
- A co z naszym planem zemsty na Klausie ? - zapytała zniecierpliwiona Kath.
- Najpierw odbijemy Hayley, a później pomyślimy. - odpowiedział Marcel
- Świetnie... - mruknęła Katherina po czym opadła znudzona na fotel oglądając swój nienaganny manicure.
- Davina pojedzie z wami. - dodał Marcel i skinął głowę w jej stronę.
- Nie będzie potrzeby, Klaus smacznie śpi w skrypcie. - powiedziałem.
- I Tu się myślisz przyjacielu. - poczułem jak ktoś klepie mnie po ramieniu. Odwróciłem się powoli, a za mną stał Klaus uśmiechając się złowieszczo.
- Ups... - powiedziałem cicho ze zdziwieniem w oczach.
Wszyscy osłupieli na widok Klausa.
_______________________________________________________________________
Oczami Bonnie :
Spędzanie czas z Kai'em było bardzo przyjemne, opowiadał mi ciekawe historię ze swojego życia,
jego towarzystwo bardzo mi się podobało i poprawiło humor po tym jak zniknęła moja przyjaciółka.
Pozwolił mi chociaż na chwile zapomnieć o jej zniknięciu.
Przeglądnęliśmy wszystkie księgi, ale nic nie znaleźliśmy, dokładnie nic, kiedy Kai zadał mi zastanawiające mnie pytanie.
- Wiesz Bonnie może i jestem dobrym czarodziejem, ale raczej nie używam podręcznikowej magii, uważam, że to dla cieniasów. Aleee...może wiesz coś na temat rytuału odebrania magii innemu czarownikowi ?
- Nie interesuje się w tym temacie, a czemu pytasz ? - spojrzałam na niego zdezorientowana.
Okłamałam go, tak na prawdę wiedziałam na ten temat sporo, kiedy byłam mała pewien czarownik o imieniu Tay " wyssał " z mojej babci całą moc i tak straciłam ją na zawsze. Taki rytuał jest specyficzny i zapisany w najpotężniejszej księdze, której nie ma nikt, jest schowana w pewnym miejscu o której wiedziało tylko plemię mojej babci. Obiecałam jej, że nikomu nie wyjawię, gdzie ona się znajduje. Bo jeśli znalazł by ją ktoś z obcego plemienia mogłoby wydarzyć się coś złego.
- Tak po prostu, w końcu każdy Czarodziej powinien wiedzieć wszystko na temat swojej magii. - uśmiechnął się do mnie.
Miałam nadzieje, że nie wyczuł ode mnie tego, że kłamie.
- No cóż tutaj chyba nic nie znajdziemy. A może znasz jakąś czarownice w okolicy ?
Pokręciłam przecząco głową.
Kai zbliżył swoją twarz do mojej tak, że czułam jego oddech, znieruchomiałam.
Przejechał opuszkami palców po moim policzku.
- Coś czuje jednak Bonnie, że nie mówisz mi wszystkiego...
W tym momencie poczułam silny ból który rozwalał moją głowę, a później po prostu straciłam przytomność.
_______________________________________________________________________________
Oczami Lexi :
Siedziałam aktualnie w barze Mystic Grill czując totalne upokorzenie i mając wyrzuty sumienia, że pozwoliłam by z moich ust wydobyły się te dwa słowa. Przecież wiedziałam doskonale, że Stefan widzi tylko we mnie młodszą siostrę. Byłam cholernie na siebie zła. Popijałam drinka za drinkiem, aż barman poprosił mnie o opuszczenie lokalu, lecz wcale nie miałam zamiaru się z stamtąd wynosić, dlatego też użyłam hipnozy i tak mogłam jeszcze na długi czas posiedzieć. Dwa krzesła dalej siedział mężczyzna który czytał miejscową gazetę, moja uwagę przykuło zdjęcie na pierwszej stronie.
- Znam tego gościa... - powiedziałam cicho do siebie, po czym przypomniałam sobie, że widziałam go dzisiaj rano w domu czarownicy.
- Kai...
Mój wzrok zszedł linijkę niżej i przeczytałam : " Poszukiwany Kai Branson"
Natychmiast wyrwałam gazetę mężczyźnie, który zaczął się na mnie rzucać i krzyczeć.
Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam :
- Odpuścisz i się napijesz.
Po czym mężczyzna tak właśnie zrobił, a ja zajęłam się czytaniem treści, a dalej pisało :
" Kai Branson poszukiwany przez policje za morderstwo Jorge Branson'a ( i obok zdjęcie Jorge'a ) "
- Cholera ! to przecież mój ojciec.... - oniemiałam.
- A Kai jak widać to mój brat... - szepnęłam z przerażeniem.
Byłam tak bardzo przerażona i w szoku, że gazeta którą miałam zaczęła się palić, rzuciłam ją natychmiast na podłogę, a Barman rzucił się po gaśnice i zaczął ugaszać ogień.
Spojrzałam na swoje ręce z jeszcze większym przerażeniem.
- Ojciec Kai'a był też moim Ojcem, a ja jestem czarownica ?! - gdy to powiedziałam zauważyłam Stefana stojącego w drzwiach baru z zaszokowaną miną.
Czy Kai pokaże Bonnie swoją prawdziwą naturę ?
Co wydarzy się po spotkaniu z Klausem ?
Co zrobi z Lexi z wiadomościami o swoim życiu ?
Na te pytania możecie odpowiadać w komentarzach :)
Licze na nie i na opinie o tej notce :)
Pozdrawiam !
Rebel :*
piątek, 23 stycznia 2015
sobota, 17 stycznia 2015
#15 Sojusz
Oczami Stefana :
Nigdy nie chciałem zranić Lexi, ale kompletnie nie miałem pojęcia o jej uczuciach w stosunku do mnie. Zawsze wydawało mi się, że jesteśmy parą najlepszych przyjaciół. Nie myślałem, że Lexi jest w stanie zakochać się we mnie, zawsze uwielbiała czarne charaktery, a poza tym co tydzień zmieniała chłopaków. Zawsze śmiałem się z jej miłosnych rozterek i potencjalnych kandydatów na partnerów, a ona za to rzucała słodkiego focha i krzyczała, że więcej mi nic nie powie. Czułem się winny, że nigdy nie zauważyłem jej zainteresowania moja osobą i, że prawdopodobnie pozwoliłem jej odczuć, że ma u mnie jakie kolwiek szanse. Miałem tylko nadzieje, że zauroczenie moją osobą przejdzie jej tak szybko jak zawsze. Odpaliłem silnik i ruszyłem w stronę domu ciotki Bonnie.
Po upływie 15 minut byłem na miejscu, wszedłem do domu nie pukając, drzwi na szczęście były otwarte. Niestety, ale w salonie nikogo nie zastałem, było pusto. Z góry dochodził dźwięk śmiechu i rozmów, dlatego bez zastanowienia pognałem na górę. Na strychu zastałem roześmianą Bonnie i Kai'a, lecz nie zauważyłem Eleny co mnie zaniepokoiło. Pamiętam, że przed naszym wyjściem bardzo upierała się żeby pomóc znaleźć nam Caroline, dlatego obawiałem się, że zaczęła poszukiwania na własną rękę co było niebezpieczne. Zniknięcie Caroline i jej odbicie było wystarczającym dla nas wszystkim zmartwieniem. Moje pojawienie się na strychu przeszkodziło Bonnie i Kai'owi w rezolutnej pogawędce, ich spojrzenia zostały skierowane na mnie.
- A Gdzie Lexi ? - zapytała zdziwiona Bon zauważając mnie samego.
- Znikła, skomplikowana sprawa, nie ważne. A Eleny z wami nie ma ? - uniosłem jedną brew. Mina Bonnie była nie wyraźna i wyglądała jakby coś się stało ale jakby niekoniecznie chciała mnie o tym poinformować, lecz ja czekałem na odpowiedz.
- Elenę chyba ktoś porwał, właśnie z Kai'em szukamy ksiąg w których jest jakieś zaklęcie lokalizujące, Kai chce nam pomóc, jest doświadczonym czarownikiem.
- Porwana ? Jesteście pewni ? może postanowiła szukać Caroline na własną rękę ? - miałem nadzieje, że to jedyna możliwa opcja.
- Nie sądzę... - Bonnie podawała mi naszyjnik, który należał do Eleny.
- No to mamy problem... - skwitowałem krótko.
________________________________________________________________________________
Oczami Eleny :
Siedząc przywiązana na krześle otaczał mnie okrąg ludzi. Młoda blond włosa dziewczyna podeszła do mnie :
- Jestem Liv, a to nasze plemie Germani. Jest nam bardzo miło gościć Cię w naszym gronie. - uśmiechnęła się sztucznie.
- Czego wy ode mnie chcecie ?! - szarpałam na się krześle wściekła.
- Jesteś po prostu nam bardzo potrzebna, ale to niespodzianka i dowiesz się wkrótce. - pogłaskała mnie po głowie, a ja próbowałam się odsunąć.
Ich kryjówka znajdowała się w opuszczonym magazynie, rozejrzałam się po wnętrzu.
Na środku zauważyłam grupkę biesiadującą przy ognisku, byłam zdziwiona, że w taki miejscu to bezpieczne. Nie opodal nich inni leżeli na leżakach i materacach uczący się jakiś zaklęć inni , a w innym zaś miejscu stali przewodnicy ich plemienia, była to z pewnością irytująca blondynka Liv i jeszcze dwie osoby. Przysłuchując się ich rozmowie udało mi się poznać imiona dwóch kolejnych przywódczych osób. Była to Jo i Lucas. Lucas zapewne był tym chłopakiem, który mnie tu uprowadził. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie pamiętam momentu w którym zostałam ogłuszona i wpakowana do ciężarówki. Miałam tylko nadzieje, że moi przyjaciele szybko zauważą moje zniknięcie i wyruszą mi na pomoc - Oby jak najprędzej.
______________________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Moje zdenerwowanie i irytacja wzrastała z minuty na minute.
Nie dość, że porwał mnie jakiś zadufany w sobie idiota - Klaus to później odbił mnie kolejny idiota Marcel to na dodatek przyszła jakaś kretynka Katherina, (która wyglądała jak moja przyjaciółka) i denerwowała mnie swoim zachowaniem.
Myślałam, że od tego wszystkiego pęknie mi głowa, a jakby było mało ktoś znów zaczął się dobijać do drzwi.
- Wejść ! - krzyknął Marcel.
Ku mojemu zaskoczeniu w posiadłości Marcela pojawił się brat Stefana i Elijah, teraz kompletnie niczego nie rozumiałam. Po wyrazie twarzy Damona zauważyłam, że zna irytującą dziewczynę i jest jej obecnością zaskoczony tak jak i ja jego.
- A Ty co tutaj robisz ? - wywróciłam oczami.
- Odbijam Cię Barbie twojemu romantykowi. - uśmiechnął się głupkowato i puścił mi oczko.
Westchnęłam ciężko, wolałam, żeby był to Stefan, a nie jego upierdliwy i wkurzający braciszek. Jeszcze jego tu brakowało.
- Katherina miło Cię widzieć. - powiedział sarkastycznie Damon. A ona rzuciła mu złowieszcze spojrzenie.
- Co was tu sprowadza ? - głos zabrał Marcel wpatrując się w Damona i Elijah.
- Ja przyszedłem po Caroline, a on mnie tu przyprowadził. Więc możemy już iść czy będziemy tak tu stać ? - Pociągnął mnie za ramię.
- Nie tak szybko - powiedział Marcel.
Damon rzucił mu pytające spojrzenie.
- Wypuścimy ją pod jednym warunkiem.
- Słucham ?
- Uratujecie Hayley.
Czy Stefan znajdzie pomysł jak odnaleźć Elenę ?
Jaki jest cel plemienia Germani w porwaniu Eleny ?
Czy Damon pomoże uratować Hayley ?
Możecie na te pytania odpowiadać w komentarzach : )
___________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą nieobecność mam nadzieje, że się nie gniewacie :)
Zachęcam do komentowania i brania udział w ankiecie którą znajdziecie po prawej stronie :)
Jeśli macie jakieś uwagi lub propozycje piszcie w komentarzach ! Każda uwaga, krytyka czy nawet pochwała jest dla mnie cenna i za każdą dziekuję za całego serca :)
Pozdrawiam :*
Rebel
''Nominacja do Libster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ''Dobrą Wykonaną Robotę'' Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,więc daje możliwość rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11pytań.
Oto pytania które otrzymałam :
1. Co skłoniło Cie do stworzenia bloga?
2. Czytasz książki?
3. Jak tak to jakie?
4. Masz najlepszą przyjaciółke/przyjaciela?
5. Masz rodzeństwo?
6. Lubisz Iana Somerhaldera ? :D
7. Jesteś w jakimś fandomie? Wymień 5.
8. Oglądasz jakieś seriale?
9. Jeśli tak to jakie? :D
10. "Uprawiasz" fangirling/boying? ( nwm jak to się wymienia ;( )
11. Czy podoba Ci się mój blog? Co mam w nim zmienić? :D
Oto odpowiedzi :
1. Hmm...na pewno chęć do prowadzenia bloga, zamiłowanie do fantastyki, a także miłość do TVD :)
2 Tak czytam jak tylko mi czas na to pozwala.
3. W większość fantastyczne, ale nie zabraknie miejsca dla książek życiowych, problematycznych.
4. Mam ;)
5. Mam, dwie siostry :P
6. KOCHAM <3
7. Jestem w FamilyTVD, w Blogerach ( różnych ), w fanach Channinga Tatuma, w fanach Tokio Hotel, w fanach Imagine Dragons :)
8. Oglądam :)
9. TVD, Na wspólnej, Rodzinke.pl , Pierwszą miłość.
10. Tak ! Szaleje za Ianem i Channingiem < 3
11. Podoba bardzo. :P Zostaw tak jak jest bo to twój niepowtarzalny styl : )
Ja nominuje :
1. http://vampiresfallen.blogspot.com
2. http://oczamicaroline.blogspot.com
3. http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
5. http://missteen.blog.onet.pl
6. http://every-angel-has-its-own-story.blogspot.com
7. http://speed-strenght-desire.blogspot.com
8. http://6670wojnaswiatow.blogspot.com
9. http://delenanewstory.blogspot.com
10.http://battle-of-destiny-tvd.blogspot.com
11. http://arcaniummm.blogspot.com
A oto pytania :
1. Ulubiony zespół muzyczny ?
2. Jakiej muzyki słuchasz ?
3. Czym się interesujesz ?
4. Ile masz lat ?
5. Jakie jest twoje największe marzenie ?
6. Ulubiony film ?
7. Dlaczego założyłeś/aś bloga ?
8. Skąd jesteś ?
9. Kto jest twoim autorytetem ?
10. Wydarzenie z życia które Cię zmieniło.
11. Podoba Cię mój blog ? Co mam zmienić ?
Nigdy nie chciałem zranić Lexi, ale kompletnie nie miałem pojęcia o jej uczuciach w stosunku do mnie. Zawsze wydawało mi się, że jesteśmy parą najlepszych przyjaciół. Nie myślałem, że Lexi jest w stanie zakochać się we mnie, zawsze uwielbiała czarne charaktery, a poza tym co tydzień zmieniała chłopaków. Zawsze śmiałem się z jej miłosnych rozterek i potencjalnych kandydatów na partnerów, a ona za to rzucała słodkiego focha i krzyczała, że więcej mi nic nie powie. Czułem się winny, że nigdy nie zauważyłem jej zainteresowania moja osobą i, że prawdopodobnie pozwoliłem jej odczuć, że ma u mnie jakie kolwiek szanse. Miałem tylko nadzieje, że zauroczenie moją osobą przejdzie jej tak szybko jak zawsze. Odpaliłem silnik i ruszyłem w stronę domu ciotki Bonnie.
Po upływie 15 minut byłem na miejscu, wszedłem do domu nie pukając, drzwi na szczęście były otwarte. Niestety, ale w salonie nikogo nie zastałem, było pusto. Z góry dochodził dźwięk śmiechu i rozmów, dlatego bez zastanowienia pognałem na górę. Na strychu zastałem roześmianą Bonnie i Kai'a, lecz nie zauważyłem Eleny co mnie zaniepokoiło. Pamiętam, że przed naszym wyjściem bardzo upierała się żeby pomóc znaleźć nam Caroline, dlatego obawiałem się, że zaczęła poszukiwania na własną rękę co było niebezpieczne. Zniknięcie Caroline i jej odbicie było wystarczającym dla nas wszystkim zmartwieniem. Moje pojawienie się na strychu przeszkodziło Bonnie i Kai'owi w rezolutnej pogawędce, ich spojrzenia zostały skierowane na mnie.
- A Gdzie Lexi ? - zapytała zdziwiona Bon zauważając mnie samego.
- Znikła, skomplikowana sprawa, nie ważne. A Eleny z wami nie ma ? - uniosłem jedną brew. Mina Bonnie była nie wyraźna i wyglądała jakby coś się stało ale jakby niekoniecznie chciała mnie o tym poinformować, lecz ja czekałem na odpowiedz.
- Elenę chyba ktoś porwał, właśnie z Kai'em szukamy ksiąg w których jest jakieś zaklęcie lokalizujące, Kai chce nam pomóc, jest doświadczonym czarownikiem.
- Porwana ? Jesteście pewni ? może postanowiła szukać Caroline na własną rękę ? - miałem nadzieje, że to jedyna możliwa opcja.
- Nie sądzę... - Bonnie podawała mi naszyjnik, który należał do Eleny.
- No to mamy problem... - skwitowałem krótko.
________________________________________________________________________________
Oczami Eleny :
Siedząc przywiązana na krześle otaczał mnie okrąg ludzi. Młoda blond włosa dziewczyna podeszła do mnie :
- Jestem Liv, a to nasze plemie Germani. Jest nam bardzo miło gościć Cię w naszym gronie. - uśmiechnęła się sztucznie.
- Czego wy ode mnie chcecie ?! - szarpałam na się krześle wściekła.
- Jesteś po prostu nam bardzo potrzebna, ale to niespodzianka i dowiesz się wkrótce. - pogłaskała mnie po głowie, a ja próbowałam się odsunąć.
Ich kryjówka znajdowała się w opuszczonym magazynie, rozejrzałam się po wnętrzu.
Na środku zauważyłam grupkę biesiadującą przy ognisku, byłam zdziwiona, że w taki miejscu to bezpieczne. Nie opodal nich inni leżeli na leżakach i materacach uczący się jakiś zaklęć inni , a w innym zaś miejscu stali przewodnicy ich plemienia, była to z pewnością irytująca blondynka Liv i jeszcze dwie osoby. Przysłuchując się ich rozmowie udało mi się poznać imiona dwóch kolejnych przywódczych osób. Była to Jo i Lucas. Lucas zapewne był tym chłopakiem, który mnie tu uprowadził. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie pamiętam momentu w którym zostałam ogłuszona i wpakowana do ciężarówki. Miałam tylko nadzieje, że moi przyjaciele szybko zauważą moje zniknięcie i wyruszą mi na pomoc - Oby jak najprędzej.
______________________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Moje zdenerwowanie i irytacja wzrastała z minuty na minute.
Nie dość, że porwał mnie jakiś zadufany w sobie idiota - Klaus to później odbił mnie kolejny idiota Marcel to na dodatek przyszła jakaś kretynka Katherina, (która wyglądała jak moja przyjaciółka) i denerwowała mnie swoim zachowaniem.
Myślałam, że od tego wszystkiego pęknie mi głowa, a jakby było mało ktoś znów zaczął się dobijać do drzwi.
- Wejść ! - krzyknął Marcel.
Ku mojemu zaskoczeniu w posiadłości Marcela pojawił się brat Stefana i Elijah, teraz kompletnie niczego nie rozumiałam. Po wyrazie twarzy Damona zauważyłam, że zna irytującą dziewczynę i jest jej obecnością zaskoczony tak jak i ja jego.
- A Ty co tutaj robisz ? - wywróciłam oczami.
- Odbijam Cię Barbie twojemu romantykowi. - uśmiechnął się głupkowato i puścił mi oczko.
Westchnęłam ciężko, wolałam, żeby był to Stefan, a nie jego upierdliwy i wkurzający braciszek. Jeszcze jego tu brakowało.
- Katherina miło Cię widzieć. - powiedział sarkastycznie Damon. A ona rzuciła mu złowieszcze spojrzenie.
- Co was tu sprowadza ? - głos zabrał Marcel wpatrując się w Damona i Elijah.
- Ja przyszedłem po Caroline, a on mnie tu przyprowadził. Więc możemy już iść czy będziemy tak tu stać ? - Pociągnął mnie za ramię.
- Nie tak szybko - powiedział Marcel.
Damon rzucił mu pytające spojrzenie.
- Wypuścimy ją pod jednym warunkiem.
- Słucham ?
- Uratujecie Hayley.
Czy Stefan znajdzie pomysł jak odnaleźć Elenę ?
Jaki jest cel plemienia Germani w porwaniu Eleny ?
Czy Damon pomoże uratować Hayley ?
Możecie na te pytania odpowiadać w komentarzach : )
___________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą nieobecność mam nadzieje, że się nie gniewacie :)
Zachęcam do komentowania i brania udział w ankiecie którą znajdziecie po prawej stronie :)
Jeśli macie jakieś uwagi lub propozycje piszcie w komentarzach ! Każda uwaga, krytyka czy nawet pochwała jest dla mnie cenna i za każdą dziekuję za całego serca :)
Pozdrawiam :*
Rebel
''Nominacja do Libster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ''Dobrą Wykonaną Robotę'' Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,więc daje możliwość rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11pytań.
Oto pytania które otrzymałam :
1. Co skłoniło Cie do stworzenia bloga?
2. Czytasz książki?
3. Jak tak to jakie?
4. Masz najlepszą przyjaciółke/przyjaciela?
5. Masz rodzeństwo?
6. Lubisz Iana Somerhaldera ? :D
7. Jesteś w jakimś fandomie? Wymień 5.
8. Oglądasz jakieś seriale?
9. Jeśli tak to jakie? :D
10. "Uprawiasz" fangirling/boying? ( nwm jak to się wymienia ;( )
11. Czy podoba Ci się mój blog? Co mam w nim zmienić? :D
Oto odpowiedzi :
1. Hmm...na pewno chęć do prowadzenia bloga, zamiłowanie do fantastyki, a także miłość do TVD :)
2 Tak czytam jak tylko mi czas na to pozwala.
3. W większość fantastyczne, ale nie zabraknie miejsca dla książek życiowych, problematycznych.
4. Mam ;)
5. Mam, dwie siostry :P
6. KOCHAM <3
7. Jestem w FamilyTVD, w Blogerach ( różnych ), w fanach Channinga Tatuma, w fanach Tokio Hotel, w fanach Imagine Dragons :)
8. Oglądam :)
9. TVD, Na wspólnej, Rodzinke.pl , Pierwszą miłość.
10. Tak ! Szaleje za Ianem i Channingiem < 3
11. Podoba bardzo. :P Zostaw tak jak jest bo to twój niepowtarzalny styl : )
Ja nominuje :
1. http://vampiresfallen.blogspot.com
2. http://oczamicaroline.blogspot.com
3. http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
5. http://missteen.blog.onet.pl
6. http://every-angel-has-its-own-story.blogspot.com
7. http://speed-strenght-desire.blogspot.com
8. http://6670wojnaswiatow.blogspot.com
9. http://delenanewstory.blogspot.com
10.http://battle-of-destiny-tvd.blogspot.com
11. http://arcaniummm.blogspot.com
A oto pytania :
1. Ulubiony zespół muzyczny ?
2. Jakiej muzyki słuchasz ?
3. Czym się interesujesz ?
4. Ile masz lat ?
5. Jakie jest twoje największe marzenie ?
6. Ulubiony film ?
7. Dlaczego założyłeś/aś bloga ?
8. Skąd jesteś ?
9. Kto jest twoim autorytetem ?
10. Wydarzenie z życia które Cię zmieniło.
11. Podoba Cię mój blog ? Co mam zmienić ?
sobota, 3 stycznia 2015
#14 Spisek
Oczami Damona :
Kiedy po cichu wychodziłem z piwnicy, przynajmniej tak mi się zdawało, wpadłem na piękną blond piękność.
- Rebekah, jak miło Cię widzieć - uśmiechnąłem się kokieteryjnie.
Ona tylko spojrzała na mnie przeszywającym spojrzeniem które nie jednego by zmroziło i
powiedziała :
- Caroline tu nie ma.
- Jeśli nie ma jej tutaj to w takim razie gdzie ? - zapytałem zdezorientowany.
- Tam gdzie Cię nie ma...- spojrzała na mnie po czym zgrabnie ominęła moją osobę i ruszyła przed siebie. Coś dziewczynę nieźle gryzło, ale nie miałem czasu ani ochoty na zabawę w psychologa Dr. Salvatore.
Rozejrzałem się po ogromnym salonie w którym brzmiała niesamowita, głucha cisza.
Byłoby to zbrodnią gdybym nie skorzystał i skosztował jednego z wielu alkoholi które Klaus trzymał w barku.
- Dobry gust Mikaelson - powiedziałem z uśmiechem i wyjąłem z barku moje ulubione whisky i jak przystało na dżentelmena nalałem sobie połowę szklaneczki po czym zasiadłem w wygodnym fotelu.
- Wybacz, skorzystałem z okazji. - powiedziałem gdy poczułem obecność Elijah'y w salonie.
- Gdzie Klaus ? - zapytał i usiadł na przeciwko mnie na stoliku.
- W bezpiecznym miejscu. - uniosłem szklaneczkę do góry w stronę Elijah'y wznosząc toast i upiłem duży łyk.
- Zniknięcie twojego brata jest dobre dla nas wszystkich, ja bym na twoim miejscu za nim nie płakał. - wstałem w fotela.
- A teraz powiedz mi, gdzie schowaliście Caroline... - spojrzałem na niego czekając na odpowiedz.
- U Marcela.
- Aa kim jest Marcel ? - podniosłem jedną brew ku górze.
- Przyjaciel Klausa.
- Widać, że informacji nie szczędzisz - powiedziałem ironicznie.
- Okej, nie ważne, powiedz mi tylko gdzie ten Marcel mieszka.
- Dobra, zawiozę Cię. - wstał kierując się w stronę drzwi.
- Jasneee....- zrobiłem zdziwioną minę, po czym z barku wyciągnąłem pełną butelkę whisky.
- Na drogę, Dzięki Klaus ! - wzniosłem butelkę do góry krzycząc w głąb domu po czym poszedłem za Elijah'ą.
______________________________________________________________________________
Oczami Eleny :
Otumaniona obudziłam się po pewnym czasie. Usta miałam zakneblowane, a nogi i ręce związane.
Prawdopodobnie jechałam w ciężarówce, która potwornie łomotała. Strasznie bolała mnie głowa, nie wiedziałam dokąd zmierzam i co się dzieje. Chciałam poznać osobę która mnie porwała i chciałam się dowiedzieć czemu ja. Próbowałam się jakoś uwolnić, ale ręce miałam mocno sklejone, grubą taśmą. Próbowałam dosięgnąć do kieszeni by znaleźć coś co pomogłoby mi ją przerwać, gdy rozległ się dźwięk mojego telefonu. Poczułam, że ciężarówka przestała łomotać, wiec prawdopodobnie stanęliśmy. Zaraz później otworzyły się drzwi, a w nich ukazał się młody chłopak, jak na moje oko, z blond włosami i lekkim zarostem. Złapał mnie za ręce po czym wyciągnął z ciężarówki. Nie znałam go, ani nie kojarzyłam, nawet nie wiedziałam kim jest. Odkleił taśmę która kurczowo trzymała moje nogi i zaprowadził mnie do miejsca w którym było pełno ludzi. Chodzili i mówili coś w innym jeżyku, dlatego zaraz domyśliłam się, że to czarownicy.
Usadził mnie na krześle i zaraz podeszła do mnie dziewczyna z blond kręconymi włosami.
_________________________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Kiedy ktoś zaczął pukać do drzwi odwróciliśmy się wszyscy wbijając wzrok w drzwi.
Marcel ruszył by je otworzyć, a za nimi ukazała się pewna dziewczyna.
- Elena?! - zapytałam z entuzjazmem.
A dziewczyna spojrzała na mnie gardząco.
- Chyba coś Ci się pomyliło tępa blondynko... - wycedziła.
Byłam zszokowana, przecież Elena nigdy by się tak do mnie nie odezwała.
- To nie Elena, to Katherine - wytłumaczył Marcel.
- Nie rozumiem... - spojrzałam na niego.
- Nic dziwnego... - Kath wywróciła oczami.
- Sobowtór Eleny.
- Chyba to ona jest moim sobowtórem - wtrąciła zdenerwowana.
- Co Cię do nas sprowadza ? - spojrzała na nią Davina.
- Musicie mi pomóc odegrać się na Klausie.
- Tobie też zalazł za skórę ? - Marcel uniósł jedną brew.
- To jak ? pomożesz ?
- Stoi.
Marcel uśmiechnął się złowieszczo.
Kto porwał Elenę ?
Czy Damon uratuje Caroline ?
Czemu Katherina chce się zemścić na Klausie ?
Na te pytania możecie odpowiadać w komentarzach :)
____________________________________________________________________________
Witam was po świetach ! :)
Przepraszam was, że dziś tak krótko, ale nie mam kompletnie weny, a nie chciałam was zawieść :)
Mój mózg jest jeszcze na świętach XD
Pozrawiam :*
Rebel <3
Kiedy po cichu wychodziłem z piwnicy, przynajmniej tak mi się zdawało, wpadłem na piękną blond piękność.
- Rebekah, jak miło Cię widzieć - uśmiechnąłem się kokieteryjnie.
Ona tylko spojrzała na mnie przeszywającym spojrzeniem które nie jednego by zmroziło i
powiedziała :
- Caroline tu nie ma.
- Jeśli nie ma jej tutaj to w takim razie gdzie ? - zapytałem zdezorientowany.
- Tam gdzie Cię nie ma...- spojrzała na mnie po czym zgrabnie ominęła moją osobę i ruszyła przed siebie. Coś dziewczynę nieźle gryzło, ale nie miałem czasu ani ochoty na zabawę w psychologa Dr. Salvatore.
Rozejrzałem się po ogromnym salonie w którym brzmiała niesamowita, głucha cisza.
Byłoby to zbrodnią gdybym nie skorzystał i skosztował jednego z wielu alkoholi które Klaus trzymał w barku.
- Dobry gust Mikaelson - powiedziałem z uśmiechem i wyjąłem z barku moje ulubione whisky i jak przystało na dżentelmena nalałem sobie połowę szklaneczki po czym zasiadłem w wygodnym fotelu.
- Wybacz, skorzystałem z okazji. - powiedziałem gdy poczułem obecność Elijah'y w salonie.
- Gdzie Klaus ? - zapytał i usiadł na przeciwko mnie na stoliku.
- W bezpiecznym miejscu. - uniosłem szklaneczkę do góry w stronę Elijah'y wznosząc toast i upiłem duży łyk.
- Zniknięcie twojego brata jest dobre dla nas wszystkich, ja bym na twoim miejscu za nim nie płakał. - wstałem w fotela.
- A teraz powiedz mi, gdzie schowaliście Caroline... - spojrzałem na niego czekając na odpowiedz.
- U Marcela.
- Aa kim jest Marcel ? - podniosłem jedną brew ku górze.
- Przyjaciel Klausa.
- Widać, że informacji nie szczędzisz - powiedziałem ironicznie.
- Okej, nie ważne, powiedz mi tylko gdzie ten Marcel mieszka.
- Dobra, zawiozę Cię. - wstał kierując się w stronę drzwi.
- Jasneee....- zrobiłem zdziwioną minę, po czym z barku wyciągnąłem pełną butelkę whisky.
- Na drogę, Dzięki Klaus ! - wzniosłem butelkę do góry krzycząc w głąb domu po czym poszedłem za Elijah'ą.
______________________________________________________________________________
Oczami Eleny :
Otumaniona obudziłam się po pewnym czasie. Usta miałam zakneblowane, a nogi i ręce związane.
Prawdopodobnie jechałam w ciężarówce, która potwornie łomotała. Strasznie bolała mnie głowa, nie wiedziałam dokąd zmierzam i co się dzieje. Chciałam poznać osobę która mnie porwała i chciałam się dowiedzieć czemu ja. Próbowałam się jakoś uwolnić, ale ręce miałam mocno sklejone, grubą taśmą. Próbowałam dosięgnąć do kieszeni by znaleźć coś co pomogłoby mi ją przerwać, gdy rozległ się dźwięk mojego telefonu. Poczułam, że ciężarówka przestała łomotać, wiec prawdopodobnie stanęliśmy. Zaraz później otworzyły się drzwi, a w nich ukazał się młody chłopak, jak na moje oko, z blond włosami i lekkim zarostem. Złapał mnie za ręce po czym wyciągnął z ciężarówki. Nie znałam go, ani nie kojarzyłam, nawet nie wiedziałam kim jest. Odkleił taśmę która kurczowo trzymała moje nogi i zaprowadził mnie do miejsca w którym było pełno ludzi. Chodzili i mówili coś w innym jeżyku, dlatego zaraz domyśliłam się, że to czarownicy.
Usadził mnie na krześle i zaraz podeszła do mnie dziewczyna z blond kręconymi włosami.
_________________________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Kiedy ktoś zaczął pukać do drzwi odwróciliśmy się wszyscy wbijając wzrok w drzwi.
Marcel ruszył by je otworzyć, a za nimi ukazała się pewna dziewczyna.
- Elena?! - zapytałam z entuzjazmem.
A dziewczyna spojrzała na mnie gardząco.
- Chyba coś Ci się pomyliło tępa blondynko... - wycedziła.
Byłam zszokowana, przecież Elena nigdy by się tak do mnie nie odezwała.
- To nie Elena, to Katherine - wytłumaczył Marcel.
- Nie rozumiem... - spojrzałam na niego.
- Nic dziwnego... - Kath wywróciła oczami.
- Sobowtór Eleny.
- Chyba to ona jest moim sobowtórem - wtrąciła zdenerwowana.
- Co Cię do nas sprowadza ? - spojrzała na nią Davina.
- Musicie mi pomóc odegrać się na Klausie.
- Tobie też zalazł za skórę ? - Marcel uniósł jedną brew.
- To jak ? pomożesz ?
- Stoi.
Marcel uśmiechnął się złowieszczo.
Kto porwał Elenę ?
Czy Damon uratuje Caroline ?
Czemu Katherina chce się zemścić na Klausie ?
Na te pytania możecie odpowiadać w komentarzach :)
____________________________________________________________________________
Witam was po świetach ! :)
Przepraszam was, że dziś tak krótko, ale nie mam kompletnie weny, a nie chciałam was zawieść :)
Mój mózg jest jeszcze na świętach XD
Pozrawiam :*
Rebel <3
poniedziałek, 22 grudnia 2014
#13 Rodzinne Więzi
Oczami Stefana :
Razem z Lexi wyjechaliśmy daleko w las, gdzie znajdowała się piwnica w której przemieniał się Lockwood. Nie mieliśmy wiele czasu gdyż lada chwila Klaus i Kol mogli się wybudzić.
Lexi stała na czatach, a ja umieściłem ich ciała w piwnicy po czym bramę zawiązałem grubym łańcuchem, a drzwi zamknąłem na kłódkę.
- Myślę, że mamy jakieś parę godzin przewagi, także działajmy, - ruszyłem w stronę auta, gdy nagle Lexi złapała mnie za rękę, więc odwróciłem się do niej z pytającym wyrazem twarzy.
- Myślę, że Damon i Enzo poradzą sobie sami. - spojrzała na mnie dalej mnie trzymając.
- Znając Damona i zasób jego umiejętności oraz znając nie kończącą się listę jego porażek i wpadek to raczej wnioskuje, że coś spapra niż naprawi - uniosłem lekko brwi ku górze.
- Może warto sprawdzić co u dziewczyn i Kaia ? Nie wydaje Ci się ten typek podejrzany ? bo
mi bardzo...- na jej twarzy malowało się zmartwienie.
- Okej...masz racje.. - przyznałem niechętnie i otworzyłem drzwi do auta Lexi, po czym sam zająłem miejsce kierowcy.
- Wiesz, Stefan...moja matka przed śmiercią wyznała mi, że mam przyrodniego brata...zdradziła ojca z jakimś czarownikiem i zaszła w ciąże, ale po porodzie ten facet uciekł z dzieckiem i nigdy go już nie widziała...ciekawe...chciałabym go poznać..brat czarownik ? ...całkiem fajnie... - uśmiechnęła się lekko zerkając na mnie.
- Nigdy mi o tym nie mówiłaś...- odpaliłem silnik gdy Lexi położyła swoją dłoń na mojej.
- Tak wiele dla mnie zrobiłeś...zawsze przy mnie byłeś... - po tych słowach przysunęła się do mnie i musnęłam moich ust, natychmiast się odsunąłem.
- Lexi, to nie najlepszy pomysł...
- Kocham Cię Stefan... to dlatego właśnie uciekłam... - po jej policzku spłynęła łza, po czym nagle zniknęła.
- Lexi ! - krzyknąłem, lecz po niej nie było już ani śladu.
___________________________________________________________________________
Oczami Kaia :
W oczach małej, czarnej czarownicy widziałem strach, ale wiedziałem także, że zdobyłem jej zaufanie na tyle by ją zmanipulować.
Gdy usiadła na kanapie chowając twarz w dłoniach, usiadłem obok niej gładząc ją po plecach.
- Nie martw się, odnajdziemy ją, na pewno porywacz nie uciekł daleko.. - uśmiechnąłem się złowieszczo w myślach.
- Tak myślisz ? Ale kto to mógł być ? przecież nie Klaus...- spojrzała na mnie, a ja udałem zatroskaną minę.
- Tego nie wiesz...może Stefan i Lexi nie zdążyli na czas ich wywieść, obudzili się i w akcie zemsty uprowadzili Elenę - powiedziałem z udawanym przekonaniem.
- To całkiem możliwe - przyznała.
Powinnam zadzwonić do Stefana...
- Nie, po co go martwić dodatkowo ? Sami się tym zajmiemy, w końcu jesteśmy najlepszymi czarownikami. - puściłem jej oczko.
- Masz rację - pokiwała głową.
W tym momencie wiedziałem, że czarnuchę mam w garści, była taka łatwowierna i naiwna.
To było tak proste jak zabranie dziecku cukierka, kochałem taką łatwość w swoich przebiegłych planach.
Shellie mieliśmy z głowy...poczuła się źle tylko dlatego, że po kryjomu wstrzyknąłem jej substancje odurzające, więc nie stawiała już problemu.
- Too, gdzie twoja ciotka trzyma księgi ? - uniosłem jedną brew spoglądając na naiwną dziewczynę.
- U góry, chodź, zaprowadzę Cię...- uśmiechnęła się i ruszyła, a ją za nią.
Zatarłem ręce, to wszystko było tak dziecinnie proste.
Weszliśmy na stary, ciemny strych.
- W tych pudłach jest masa, starych ksiąg, ale ciotka nie używa ich od wieków, w Nowym Orleanie jest to zakazane, użycie magii bez podstawnie grozi śmiercią. - wzruszyła ramionami po czym wskazała na masę kartonów przeładowanych księgami.
- To znakomicie.. - uśmiechnąłem się szeroko po czym schyliłem się do kartonu przegrzebując go, gdy nagle usłyszałem głos Bonnie :
- Kai Brandon ? - zapytała trzymając w ręku moje dokumenty które musiały mi wypaść, gdy się schyliłem.
- Taak...tak nazywał się mój Ojciec. Wiesz Bonnie to długa historia. - machnąłem ręką dalej przeglądając księgi lecz ona stała i patrzyła na mnie, wiedziałem, że nie da mi spokoju.
Usiadłem na jednych z pudeł.
- To było dawno temu, mój Ojciec poznał jakąś wampirzyce, zakochali się w sobie i urodziłem się ja, ale nie dawno Ojciec wyznał, że później urodziła mi się siostra po jej narodzinach wampirzyca odeszła od niego i znalazła sobie jakiegoś wampira, a mnie olała. Moja siostra jest pół wampirem pół czarownicą, ale jeżeli nasza matka jej tego nie zdradziła to prawdopodobnie tego nie wie.
Nie wiem jak wygląda, ani jak się nazywa, ale kiedyś może ją odnajdę. - uśmiechnąłem się sztucznie.
- a co z twoim Ojcem ? - denerwowała mnie jej ciekawość.
- Został zamordowany...przykra sprawa - udałem smutek
Tak na prawdę, za śmiercią mojego Ojca stałem JA, utrudniał mi odzyskanie całej mojej mocy i zawładniecie całym światem, bardzo złowieszczy plan, ale jeśli dążyć do celu to tylko po trupach.
- Doobra, zabierzmy się za te księgi, w końcu trzeba odnaleźć Elenę - uśmiechnąłem się fałszywie.
Tak na prawdę chodziło mi o to by znaleźć w księgach zaklęcia które pomogą mi odnaleźć moją siostrę, która ukradła mi część mojej mocy, ale niebawem mi ją odda, zniszczę ją.
__________________________________________________________________________
Oczami Marcela :
Pytanie Caroline wybiło mnie totalnie z równowagi, nie widziałem co jej odpowiedzieć.
- Co tutaj robisz Caroline ? Nie powinnaś być u siebie ? - spytałem patrząc na nią.
- Kim jest Hayley ? - ponagliła pytanie z naciskiem.
- To nie twoja sprawa... - wtrąciła Davina.
- Skoro tu jestem, to jednak moja...- powiedziała uparcie.
- Dobrze,,,Hayley...to...moja siostra... - wykrztusiłem to w końcu.
- Nadal nie rozumiem...
- Klaus ją porwał, tylko dlatego, że jest wilkołakiem, on nienawidzi tej rasy...
a ja nim jestem...tyle, że Klaus nie ma o tym pojęcia...już dawno bym nie żył.. - westchnął.
- Dlatego zgrywasz jego najlepszego przyjaciela i robisz dobra minę do złej gry ?! - zapytała z wyrzutem.
- Caroline, Ty nic nie rozumiesz..
- Rozumiem, wykorzystałeś mnie do zemsty na Klausie ! - krzyknęła.
- Nawet nie wiesz co okropnego chciał Ci zrobić...- powiedziała Davina patrząc na Caroline.
w tym czasie rozległo się pukanie do drzwi.
Czy Kai odnajdzie swoją siostrę i wypełni zemstę ?
Kto przybył z wizytą do Marcela ?
Jak Stefan poradzi sobie z uczuciem Lexi ?
Na te pytania możecie odpowiadać w komentarzach : )
Mam nadzieję, że się podobało :)
__________________________________________________________________________
Razem z Lexi wyjechaliśmy daleko w las, gdzie znajdowała się piwnica w której przemieniał się Lockwood. Nie mieliśmy wiele czasu gdyż lada chwila Klaus i Kol mogli się wybudzić.
Lexi stała na czatach, a ja umieściłem ich ciała w piwnicy po czym bramę zawiązałem grubym łańcuchem, a drzwi zamknąłem na kłódkę.
- Myślę, że mamy jakieś parę godzin przewagi, także działajmy, - ruszyłem w stronę auta, gdy nagle Lexi złapała mnie za rękę, więc odwróciłem się do niej z pytającym wyrazem twarzy.
- Myślę, że Damon i Enzo poradzą sobie sami. - spojrzała na mnie dalej mnie trzymając.
- Znając Damona i zasób jego umiejętności oraz znając nie kończącą się listę jego porażek i wpadek to raczej wnioskuje, że coś spapra niż naprawi - uniosłem lekko brwi ku górze.
- Może warto sprawdzić co u dziewczyn i Kaia ? Nie wydaje Ci się ten typek podejrzany ? bo
mi bardzo...- na jej twarzy malowało się zmartwienie.
- Okej...masz racje.. - przyznałem niechętnie i otworzyłem drzwi do auta Lexi, po czym sam zająłem miejsce kierowcy.
- Wiesz, Stefan...moja matka przed śmiercią wyznała mi, że mam przyrodniego brata...zdradziła ojca z jakimś czarownikiem i zaszła w ciąże, ale po porodzie ten facet uciekł z dzieckiem i nigdy go już nie widziała...ciekawe...chciałabym go poznać..brat czarownik ? ...całkiem fajnie... - uśmiechnęła się lekko zerkając na mnie.
- Nigdy mi o tym nie mówiłaś...- odpaliłem silnik gdy Lexi położyła swoją dłoń na mojej.
- Tak wiele dla mnie zrobiłeś...zawsze przy mnie byłeś... - po tych słowach przysunęła się do mnie i musnęłam moich ust, natychmiast się odsunąłem.
- Lexi, to nie najlepszy pomysł...
- Kocham Cię Stefan... to dlatego właśnie uciekłam... - po jej policzku spłynęła łza, po czym nagle zniknęła.
- Lexi ! - krzyknąłem, lecz po niej nie było już ani śladu.
___________________________________________________________________________
Oczami Kaia :
W oczach małej, czarnej czarownicy widziałem strach, ale wiedziałem także, że zdobyłem jej zaufanie na tyle by ją zmanipulować.
Gdy usiadła na kanapie chowając twarz w dłoniach, usiadłem obok niej gładząc ją po plecach.
- Nie martw się, odnajdziemy ją, na pewno porywacz nie uciekł daleko.. - uśmiechnąłem się złowieszczo w myślach.
- Tak myślisz ? Ale kto to mógł być ? przecież nie Klaus...- spojrzała na mnie, a ja udałem zatroskaną minę.
- Tego nie wiesz...może Stefan i Lexi nie zdążyli na czas ich wywieść, obudzili się i w akcie zemsty uprowadzili Elenę - powiedziałem z udawanym przekonaniem.
- To całkiem możliwe - przyznała.
Powinnam zadzwonić do Stefana...
- Nie, po co go martwić dodatkowo ? Sami się tym zajmiemy, w końcu jesteśmy najlepszymi czarownikami. - puściłem jej oczko.
- Masz rację - pokiwała głową.
W tym momencie wiedziałem, że czarnuchę mam w garści, była taka łatwowierna i naiwna.
To było tak proste jak zabranie dziecku cukierka, kochałem taką łatwość w swoich przebiegłych planach.
Shellie mieliśmy z głowy...poczuła się źle tylko dlatego, że po kryjomu wstrzyknąłem jej substancje odurzające, więc nie stawiała już problemu.
- Too, gdzie twoja ciotka trzyma księgi ? - uniosłem jedną brew spoglądając na naiwną dziewczynę.
- U góry, chodź, zaprowadzę Cię...- uśmiechnęła się i ruszyła, a ją za nią.
Zatarłem ręce, to wszystko było tak dziecinnie proste.
Weszliśmy na stary, ciemny strych.
- W tych pudłach jest masa, starych ksiąg, ale ciotka nie używa ich od wieków, w Nowym Orleanie jest to zakazane, użycie magii bez podstawnie grozi śmiercią. - wzruszyła ramionami po czym wskazała na masę kartonów przeładowanych księgami.
- To znakomicie.. - uśmiechnąłem się szeroko po czym schyliłem się do kartonu przegrzebując go, gdy nagle usłyszałem głos Bonnie :
- Kai Brandon ? - zapytała trzymając w ręku moje dokumenty które musiały mi wypaść, gdy się schyliłem.
- Taak...tak nazywał się mój Ojciec. Wiesz Bonnie to długa historia. - machnąłem ręką dalej przeglądając księgi lecz ona stała i patrzyła na mnie, wiedziałem, że nie da mi spokoju.
Usiadłem na jednych z pudeł.
- To było dawno temu, mój Ojciec poznał jakąś wampirzyce, zakochali się w sobie i urodziłem się ja, ale nie dawno Ojciec wyznał, że później urodziła mi się siostra po jej narodzinach wampirzyca odeszła od niego i znalazła sobie jakiegoś wampira, a mnie olała. Moja siostra jest pół wampirem pół czarownicą, ale jeżeli nasza matka jej tego nie zdradziła to prawdopodobnie tego nie wie.
Nie wiem jak wygląda, ani jak się nazywa, ale kiedyś może ją odnajdę. - uśmiechnąłem się sztucznie.
- a co z twoim Ojcem ? - denerwowała mnie jej ciekawość.
- Został zamordowany...przykra sprawa - udałem smutek
Tak na prawdę, za śmiercią mojego Ojca stałem JA, utrudniał mi odzyskanie całej mojej mocy i zawładniecie całym światem, bardzo złowieszczy plan, ale jeśli dążyć do celu to tylko po trupach.
- Doobra, zabierzmy się za te księgi, w końcu trzeba odnaleźć Elenę - uśmiechnąłem się fałszywie.
Tak na prawdę chodziło mi o to by znaleźć w księgach zaklęcia które pomogą mi odnaleźć moją siostrę, która ukradła mi część mojej mocy, ale niebawem mi ją odda, zniszczę ją.
__________________________________________________________________________
Oczami Marcela :
Pytanie Caroline wybiło mnie totalnie z równowagi, nie widziałem co jej odpowiedzieć.
- Co tutaj robisz Caroline ? Nie powinnaś być u siebie ? - spytałem patrząc na nią.
- Kim jest Hayley ? - ponagliła pytanie z naciskiem.
- To nie twoja sprawa... - wtrąciła Davina.
- Skoro tu jestem, to jednak moja...- powiedziała uparcie.
- Dobrze,,,Hayley...to...moja siostra... - wykrztusiłem to w końcu.
- Nadal nie rozumiem...
- Klaus ją porwał, tylko dlatego, że jest wilkołakiem, on nienawidzi tej rasy...
a ja nim jestem...tyle, że Klaus nie ma o tym pojęcia...już dawno bym nie żył.. - westchnął.
- Dlatego zgrywasz jego najlepszego przyjaciela i robisz dobra minę do złej gry ?! - zapytała z wyrzutem.
- Caroline, Ty nic nie rozumiesz..
- Rozumiem, wykorzystałeś mnie do zemsty na Klausie ! - krzyknęła.
- Nawet nie wiesz co okropnego chciał Ci zrobić...- powiedziała Davina patrząc na Caroline.
w tym czasie rozległo się pukanie do drzwi.
Czy Kai odnajdzie swoją siostrę i wypełni zemstę ?
Kto przybył z wizytą do Marcela ?
Jak Stefan poradzi sobie z uczuciem Lexi ?
Na te pytania możecie odpowiadać w komentarzach : )
Mam nadzieję, że się podobało :)
__________________________________________________________________________
Z Okazji zbliżających się dużymi krokami Świąt Bożego Narodzenia
Wszystkim czytelnikom
życzę :
Zdrowych
Spokojnych
Radosnych
Rodzinnych
Najlepszych
Ciepłych
ŚWIĄT
oraz
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!
Widzimy się po świętach !
2 stycznia ! :)
Do zobaczenia <3
sobota, 13 grudnia 2014
#12 Nowa twarz, nowe zniknięcia.
Oczami Damona :
Ja i Enzo ruszyliśmy w stronę posiadłości Mikaelsonów. Nie bardzo miałem ochotę wracać do miejsca gdzie spędziłem najgorsze chwile, ale wiedziałem, że jeśli uratuje Caroline zaimponuje Elenie, a o to właśnie mi chodziło. Musiałem ją zdobyć jak kolwiek by to nie brzmiało.
- Trochę minęło od czasu kiedy się poznaliśmy... - zacząłem rozmowę.
- 5 lat ? to nic takiego - wzruszył ramionami.
- Patrząc z naszej perspektywy to masz rację - przyznałem.
- Jak ułożyłeś swoje życie po ucieczce ?
- Nijak. Fotel, krew, zabijanie, fotel, krew, zabijanie i tak w kółko...a Ty ? - zerknąłem na niego.
- Cóż...zamieszkałem w Denver, poznałem fajną dupę, ale po dwóch miesiącach zdradziła mnie i uciekła z kochasiem, wmieszałem się w jakiś przestępczy gang, dwa lata posiedziałem w pudle...i wiesz...działo się, ale to nie czas na takie opowieści - westchnął ciężko.
- Widać czasu nie traciłeś - uśmiechnąłem się.
Wreszcie dotarliśmy na miejsce.
- Wejdź od piwnicy, ja wejdę od tyłu. - powiedział Enzo po czym skierował się na tył domu.
Ja za ten czas znalazłem okienko piwnicy które umiejętnie wykopałem po czy wślizgnąłem się do środka. Było osiem cel, na samym końcu piwnicy zauważyłem jakąś dziewczynę która macha w moim kierunku więc podszedłem do niej.
- Proszę Cię wyciąg mnie stąd...- wyszeptała resztką sił.
- Klaus Cię tu zamknął ?
- Tak...
- Pomogę Ci - powiedziałem i z całych sił wykopałem kraty.
Dziewczyna wpadła w moje ramiona.
- Dziękuje - wyszeptała mi do ucha.
- Damon - pogładziłem ją po plecach.
- Hayley
Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do wyjścia z piwnicy gdy wpadłem na Elijah'e.
- Hello man - uśmiechnąłem się kretyńsko.
- Witaj Damonie, nie ładnie tak wkradać się do czyjejś piwnicy - spojrzał na mnie, a potem na Hayley.
- A wiesz...wpadłem w odwiedziny. - klepnąłem go w ramie.
- Masz szczęście, że wpadłeś na mnie, a nie na Klausa.
- Słuszna uwaga. Możesz zająć się nią ?
Elijah zabrał ode mnie przerażoną dziewczynę.
Kiedy już wychodziłem Elijah zapytał :
- Chcesz uratować dziewczyne Stefana ? - wyczułem nutkę zdziwienia w jego głosie.
- Czego nie robi się dla rodziny... - odpowiedziałem i wyszedłem.
____________________________________________________________________________
Oczami Bonnie :
Położyłam spać Shellie, była bardzo zmęczona i wystraszona. Gdy odwróciłam się, o framugę drzwi opierał się Kai.
- Wystraszyłeś mnie.
- Przepraszam, nie miałem zamiaru. Jak ciotka ? - wskazał brodą na Shellie.
- Trochę lepiej. - uśmiechnęłam się lekko.
Kai podszedł do mnie.
- Wyczuwam od Ciebie niesamowitą moc Bonnie.. - opuszkiem palca przejechał po moim policzku.
Poczułam się skrępowana jego bliskością.
- Babcia mi to zawsze powtarzała - spojrzałam mu nieśmiało w oczy.
- I wcale mnie to nie dziwi. - uśmiechnął się.
Pomogę Ci umiejętnie ją wykorzystać.
Spojrzałam na niego niepewnie.
- Zobaczysz jakie to proste.
- Spróbować zawsze można - przyznałam.
- Jak wrócimy do MF to pożyczę Ci parę ksiąg, warto przeczytać - puścił mi oko.
Z dołu dobiegł hałas. Ja i Kai szybko zbiegliśmy na dół. Było pusto.
- Elena ?! - zawołałam rozglądając się dokoła lecz nikogo nie było.
- Spójrz - Kai podniósł coś z podłogi i mi pokazał, był to naszyjnik Eleny.
- Ktoś ją porwał...- wyszeptałam wystraszona.
- Musiał być to człowiek..
- Ale kto ?! - spojrzałam na niego.
- Tego nie wiem.. - spojrzał na mnie.
_______________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Siedzenie w pokoju nieco mi się znudziło dlatego postanowiłam trochę się pokręcić po tym pięknym i przytulnym domu.
Kręconymi schodami zeszłam w dół i usłyszałam dwa głosy które głośno dyskutowały. To Marcel i Davina. Po cichu skradłam się i ukryłam za ścianą podsłuchując ich rozmowę która dobiegała z gabinetu Marcela.
- Klaus wie, o tym, że wiesz, że ją porwał ? - zapytała Davina.
- Myślisz, że gdyby wiedział to kazał by mi przechować Caroline ?
Nie mogę się z tym zdradzić bo cały plan nie wypali.
- Marcel, ale kiedy on się dowie to źle się to skończy...
- Kochanie, Klaus nie jest dla mnie żadnym przeciwnikiem - zakpił.
- Jeśli on zrobi coś Hayley ?
Wtedy weszłam do gabinetu.
- Kim jest Hayley ? - zapytałam patrząc na nich.
Marcel i Davina spojrzeli po sobie.
Kim jest Hayley ?
Co łączy Hayley z Marcelem ?
Czemu Klaus porwał Hayley, czy była przypadkową ofiarą ?
Kto porwał Elenę ?
Tego dowiecie się już wkrótce :)
Opinie, pomysły zostawcie w komentarzach :)
____________________________________________________________________
Od Autorki :
Przepraszam, że tak mało i mało oryginalnie niż zwykle, ale brak weny :(
czekam na komentarze < 3
Pozdrawiam
Rebel :*
Ja i Enzo ruszyliśmy w stronę posiadłości Mikaelsonów. Nie bardzo miałem ochotę wracać do miejsca gdzie spędziłem najgorsze chwile, ale wiedziałem, że jeśli uratuje Caroline zaimponuje Elenie, a o to właśnie mi chodziło. Musiałem ją zdobyć jak kolwiek by to nie brzmiało.
- Trochę minęło od czasu kiedy się poznaliśmy... - zacząłem rozmowę.
- 5 lat ? to nic takiego - wzruszył ramionami.
- Patrząc z naszej perspektywy to masz rację - przyznałem.
- Jak ułożyłeś swoje życie po ucieczce ?
- Nijak. Fotel, krew, zabijanie, fotel, krew, zabijanie i tak w kółko...a Ty ? - zerknąłem na niego.
- Cóż...zamieszkałem w Denver, poznałem fajną dupę, ale po dwóch miesiącach zdradziła mnie i uciekła z kochasiem, wmieszałem się w jakiś przestępczy gang, dwa lata posiedziałem w pudle...i wiesz...działo się, ale to nie czas na takie opowieści - westchnął ciężko.
- Widać czasu nie traciłeś - uśmiechnąłem się.
Wreszcie dotarliśmy na miejsce.
- Wejdź od piwnicy, ja wejdę od tyłu. - powiedział Enzo po czym skierował się na tył domu.
Ja za ten czas znalazłem okienko piwnicy które umiejętnie wykopałem po czy wślizgnąłem się do środka. Było osiem cel, na samym końcu piwnicy zauważyłem jakąś dziewczynę która macha w moim kierunku więc podszedłem do niej.
- Proszę Cię wyciąg mnie stąd...- wyszeptała resztką sił.
- Klaus Cię tu zamknął ?
- Tak...
- Pomogę Ci - powiedziałem i z całych sił wykopałem kraty.
Dziewczyna wpadła w moje ramiona.
- Dziękuje - wyszeptała mi do ucha.
- Damon - pogładziłem ją po plecach.
- Hayley
Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do wyjścia z piwnicy gdy wpadłem na Elijah'e.
- Hello man - uśmiechnąłem się kretyńsko.
- Witaj Damonie, nie ładnie tak wkradać się do czyjejś piwnicy - spojrzał na mnie, a potem na Hayley.
- A wiesz...wpadłem w odwiedziny. - klepnąłem go w ramie.
- Masz szczęście, że wpadłeś na mnie, a nie na Klausa.
- Słuszna uwaga. Możesz zająć się nią ?
Elijah zabrał ode mnie przerażoną dziewczynę.
Kiedy już wychodziłem Elijah zapytał :
- Chcesz uratować dziewczyne Stefana ? - wyczułem nutkę zdziwienia w jego głosie.
- Czego nie robi się dla rodziny... - odpowiedziałem i wyszedłem.
____________________________________________________________________________
Oczami Bonnie :
Położyłam spać Shellie, była bardzo zmęczona i wystraszona. Gdy odwróciłam się, o framugę drzwi opierał się Kai.
- Wystraszyłeś mnie.
- Przepraszam, nie miałem zamiaru. Jak ciotka ? - wskazał brodą na Shellie.
- Trochę lepiej. - uśmiechnęłam się lekko.
Kai podszedł do mnie.
- Wyczuwam od Ciebie niesamowitą moc Bonnie.. - opuszkiem palca przejechał po moim policzku.
Poczułam się skrępowana jego bliskością.
- Babcia mi to zawsze powtarzała - spojrzałam mu nieśmiało w oczy.
- I wcale mnie to nie dziwi. - uśmiechnął się.
Pomogę Ci umiejętnie ją wykorzystać.
Spojrzałam na niego niepewnie.
- Zobaczysz jakie to proste.
- Spróbować zawsze można - przyznałam.
- Jak wrócimy do MF to pożyczę Ci parę ksiąg, warto przeczytać - puścił mi oko.
Z dołu dobiegł hałas. Ja i Kai szybko zbiegliśmy na dół. Było pusto.
- Elena ?! - zawołałam rozglądając się dokoła lecz nikogo nie było.
- Spójrz - Kai podniósł coś z podłogi i mi pokazał, był to naszyjnik Eleny.
- Ktoś ją porwał...- wyszeptałam wystraszona.
- Musiał być to człowiek..
- Ale kto ?! - spojrzałam na niego.
- Tego nie wiem.. - spojrzał na mnie.
_______________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Siedzenie w pokoju nieco mi się znudziło dlatego postanowiłam trochę się pokręcić po tym pięknym i przytulnym domu.
Kręconymi schodami zeszłam w dół i usłyszałam dwa głosy które głośno dyskutowały. To Marcel i Davina. Po cichu skradłam się i ukryłam za ścianą podsłuchując ich rozmowę która dobiegała z gabinetu Marcela.
- Klaus wie, o tym, że wiesz, że ją porwał ? - zapytała Davina.
- Myślisz, że gdyby wiedział to kazał by mi przechować Caroline ?
Nie mogę się z tym zdradzić bo cały plan nie wypali.
- Marcel, ale kiedy on się dowie to źle się to skończy...
- Kochanie, Klaus nie jest dla mnie żadnym przeciwnikiem - zakpił.
- Jeśli on zrobi coś Hayley ?
Wtedy weszłam do gabinetu.
- Kim jest Hayley ? - zapytałam patrząc na nich.
Marcel i Davina spojrzeli po sobie.
Kim jest Hayley ?
Co łączy Hayley z Marcelem ?
Czemu Klaus porwał Hayley, czy była przypadkową ofiarą ?
Kto porwał Elenę ?
Tego dowiecie się już wkrótce :)
Opinie, pomysły zostawcie w komentarzach :)
____________________________________________________________________
Od Autorki :
Przepraszam, że tak mało i mało oryginalnie niż zwykle, ale brak weny :(
czekam na komentarze < 3
Pozdrawiam
Rebel :*
sobota, 6 grudnia 2014
#11 Na Ratunek
Z Okazji dzisiejszego święta chciałabym wam życzyć :wielu prezentów, dużo uśmiechu i mile spędzonego wieczoru w cieple rodzinnym :)Najlepszego kochani ! :*a teraz zapraszam was na 11 rozdział :)\Oby się spodobał i liczę na świąteczne komentarze :D
Oczami Stefana :
Wiedzieliśmy, że wpuszczenie Klausa i Kola do środka nie będzie najlepszym rozwiązaniem dlatego nie podjęliśmy dalszych kroków. W pewnym momencie bracia Mikaelson złapali się za głowy i zaczęli zwijać z bólu. Nie wiedzieliśmy co się dzieje gdy nagle za nimi pojawiło się dwóch mężczyzn. Jeden z nich skręcił kark obydwu pierwotnym wampirom.
- Witaj przyjacielu - spojrzał na Damona jeden z nich.
- Enzo.. - powiedział rozczulony Damon.
- Kupę czasu.. - Enzo rzucił bezwładne ciało Klausa na ziemie.
- To Enzo, opowiadałem Ci o nim. - powiedział do mnie.
- Tak, przypominam sobie. - pokiwałem głową.
- Shellia wpuść ich. - zarządził Damon.
Shellia powoli wstała zza sofy :
- Wejdźcie.
Enzo i jego nie znajomy towarzysz weszli do środka.
Damon i Enzo wpadli sobie w ramiona poklepując się po plecach.
- To mój przyjaciel czarownik Kai - Enzo wskazał na chłopaka obok siebie.
- Miło Cię poznać - Damon uścisnął jego dłoń, a później ja.
- Stary, co Ty tutaj robisz ? myślałem, że dawno uciekłeś - wampir walnął przyjacielsko mojego brata w ramię.
- Tak się składa, że ratuje dziewczynę brata. - uśmiechnął się dumnie.
- Ratujesz ? - chrząknąłem. Po czym dodałem :
- Nie powiem kto w nas w to wpakował. - spojrzałem oskarżycielsko na Damona.
- Ja nic nie zrobiłem, nie mój problem, że Klaus naiwnie wierzy, że Caroline to moja dziewczyna - zaśmiałem się.
- Myślałem, że się zorientuje, że taka cudowna dziewczyna nie może być z takim idiotą. - powiedziałem złośliwie.
- Oj Stefan zazdrościsz mi bo w twoim łóżku nie przewinęło się tyle kobiet co w moim - uśmiechnął się zawadiacko poruszając brwiami.
- Dajcie już spokój, przyjechaliśmy tu by uratować Caroline, tak ? Więc bierzmy się do roboty póki nie jest za późno - wtrąciła Lexi patrząc na nas obydwóch.
- Masz rację, Lexi - potwierdziłem.
- Ja i Enzo pójdziemy do posiadłości Mikaelsonów, Ty i Kai zamknijcie gdzieś Klausa i Kola zanim się wybudzą, a Elena i....Bonnie zostaną tu z Shellią - postanowił Damon.
- Nie, ja tu nie zostanę, nie ma mowy, idę z wami - zaprotestowała Elena.
- Damon ma rację Elena, lepiej będzie jak zostaniecie, tutaj jesteście bezpieczne - spojrzałem na Elenę.
- Mam tak tu siedzieć z założonymi rękami, kiedy moja przyjaciółka jest w niebezpieczeństwie ? - Elena spojrzała na nas nie zrozumiale, była zła i uparta.
- Eleno zrozum, że i tak nic nie wzkurasz, a możesz tylko zrobić sobie krzywdę - Damon spojrzał na Elenę troskliwie.
- A co ze mną ? - nagle wtrąciła Lexi.
Może ja pójdę ze Stefanem, a Kai zostanie z dziewczynami ? - zaproponowała.
- Nie ma sprawy mogę zostać. - pokiwał głową Kai.
- Świetnie. To ruszamy. - powiedział Enzo zacierając dłonie.
Damon podszedł do Eleny i złapał ją za dłoń :
- Uważaj na siebie Eleno. - uśmiechnął się do niej.
Elena była cała w skowronkach, było widać było, że nie tylko ona podoba się Damonowi, ale on też jej. Uśmiechnęła się do niego nieśmiało po czym Enzo i Damon wyszli, a zaraz za nimi ja i Lexi, wpakowaliśmy ciało Klausa i Kola do samochodu i odjechaliśmy.
_________________________________________________________________________________
Oczami Bonnie :
- Jechałyśmy żeby uratować Caroline, a teraz musimy tu siedzieć i czekać jakbyśmy były jakieś bezużyteczne. - zaczęła marudzić Elena.
Usiadłam na sofie obok wystraszonej ciotki.
- Elena, daj sobie spokój..może tak będzie lepiej...i tak nie jesteśmy w stanie stawić czoła pierwotnym, ja jestem tylko zwykła czarownicą, a Ty człowiekiem, myślisz, że miałybyśmy jakieś szanse ? narobiłybyśmy sobie tylko kłopotów. - powiedziałam patrząc na spacerującą po salonie Elenę.
- Bonnie ma rację, mogły byście wpaść w kłopoty, a nie od dziś wiem, że z Mikaelsonami nie warto zadzierać. - powiedział Kai i usiadł obok mnie i zaraz dodał :
- Wiec mówisz Bonnie, że jesteś czarownicą ? - zapytał zainteresowany spoglądając na mnie.
- Tak jestem, ale jak na razie szkole się jeszcze w magii. - przyznałam nieśmiało.
- Początkująca ? To świetnie się składa - uśmiechnął się do mnie.
- Czemu ? - zapytałam zdziwiona.
- Prowadzę taką grupę młodych i początkujących czarowników których uczę kontrolować magie, uczę zaklęć. Jeśli byś była zainteresowana to wpadnij. Prowadzę popołudniowe zajęcia w liceum w Mystic Falls. - uśmiechnął się przyjacielsko.
- Dziękuje, na pewno wpadnę. - odwzajemniłam jego uśmiech.
- Tak normalnie prowadzisz zajęcia o magii w naszym liceum ? - zapytała zdziwiona Elena przystając na chwile i patrząc na Kai'a.
- Tak się składa, że znam nauczyciela z tamtejszej szkoły, Pana Saltzmana i on użycza mi swojej sali popołudniu w każdy czwartek. - Oparł się łokciami o swoje kolana patrząc na Elenę.
- Saltzman ? On wie o magii ? - Elena podniosła brwi.
- Tak, tak samo jak o wampirach. - powiedział tak jakby to nie było nic dziwnego.
- To dlatego... - powiedziała cicho w zastanowieniu moja przyjaciółka.
- Elena ? - zapytałam spoglądając na nią niepewnie.
- Ostatnio jak był u mnie w szpitalu i opowiedziałam mu o wypadku to nagle zrobił się taki nieobecny jakby coś wiedział. Myślisz, że mogło chodzić o to ? - usiadła obok Kai'a.
- Myślę, że Pan Saltzman podejrzewa, że mógł być to atak wampira.
- Jestem zmęczona, położę się spać. - wtrąciła nagle Shellia.
- Dobrze ciociu, odprowadzę Cię do pokoju. - powiedziałam i pomogłam wstać ciotce po czym udałam się z nią do jej pokoju.
_________________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Marcel wskazał mi pokój w którym będę mieszkać. Był piękny, jeszcze piękniejszy niż pokój w którym znalazłam się u Klausa. Był o wiele większy i taki jasny, panował kolor lawendy i fiołków, pościel była w tym samym kolorze co ściany. Pokój nie był zatłoczony nie potrzebnymi meblami.
Tylko nie wielka szafa, wielkie lustro, łóżko i półka nocna z lampką.
- Czuj się jak u siebie - powiedział mężczyzna.
- Nawet nie mam żadnych rzeczy ze sobą.
- O to się nie martw, Davina zadbała o twoją szafę - Marcel otworzył szafę. Było w niej mnóstwo ślicznych ubrań.
- To bardzo miłe, w końcu ktoś nie traktuje mnie jak przedmiot - uśmiechnęłam się do niego.
- Spokojnie Caroline, będziesz tu bezpieczna, o nic się nie martw. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Dziękuje.
- Ja będę na dole, a Davina ma pokój obok Ciebie, więc jeśli będziesz czegoś potrzebować, wiesz gdzie nas szukać. - uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe zęby po czym wyszedł z pokoju.
Położyłam się zmęczona na łóżku. Zastanawiała mnie przesadna uprzejmość Marcela i Daviny. Podejrzewałam jakiś podstęp, w końcu byłam narzędziem w konflikcie pomiędzy Marcelem, a Klausem. Nie wiedziałam tylko do jakich celów jestem potrzebna Marcelowi, ale nie bałam się bo wiedziałam, że Stefan jest już blisko i na czas mnie uratuje.
Czy przyjaciołom uda się odnaleźć Caroline ?
Czy będą musieli zmierzyć się z Klausem i Marcelem ?
Czy Marcel podstępnie jest miły wobec Caroline ?
A tego dowiecie się wkrótce :)
Piszcie jak wam się podobało oraz wasze przemyślenia na zadane pytania :)
wtorek, 2 grudnia 2014
#10 Pierwsze Starcie
Oczami Damona :
Wiedzieliśmy kto chce zaszczycić nas swoją obecnością dzięki ciotce Bon.
Klaus Mikaelson mój odwieczny wróg i oprawca, który skazał mnie na cierpienie po uśmierceniu
jego narzeczonej Camilii. Zawsze się zastanawiałem jak taki bezwzględny człowiek jak on może mieć uczucia i jak ktoś może go kochać. Byłem pewny, że doktor Zło miał na to swoje sposoby.
Był samotny , nikt nie rozumiał jego ideologii, jego myśli i poglądów. Rozumiała go tylko Camilla , jej dusza w pewnym sensie była podobna do jego. Wiem, jestem potworem większym niż on, ale ja się tym nie przejmuje moje ludzkie uczucia już dawno wygasły, kiedy straciłem Kath - jedyną moją wielką miłość. Teraz, gdy pojawiła się ta nowo poznana dziewczyna - Elena wszystkie wspomnienia wróciły próbując we mnie przywrócić człowieczeństwo. Nie jestem już człowiekiem, jestem wampirem. Mój "pstryczek elektryczek" się już wypalił, a raczej wypaliła go zraniona miłość. Ona odeszła, odeszła do innego.
Staliśmy w półkolu przy drzwiach, byliśmy przygotowani na każdą możliwość.
- Nie wejdą, muszą mieć zaproszenie - powiedziała Shellia której czubek głowy wystawał zza sofy.
- Chociaż tyle, ale otworzyć musimy.. - Stefan podszedł do drzwi chwytając zza klamę, w drzwiach stali Klaus i Kol. Na sam ich widok mnie zemdliło, myślałem, że już więcej nie będę musiał oglądać
tej bandy ześwirowanej rodziny, a jednak się myliłem.
- Znowu się widzimy.. - powiedziałem zniesmaczony patrząc na nich przez ramię Stefana.
- A myślałem, że już nigdy się tu nie pojawisz.. - uśmiechnął się sarkastycznie Klaus.
- Czego chcecie ? - wtrąciła Bonnie.
- Gdzie jest Caroline ? - zaraz zapytał Stefan.
Atmosfera była dość napięta.
Klaus zaśmiał się swoim irytującym śmiechem który jak echo rozniósł się po całym Nowym Orleanie.
- Spokojnie...może porozmawiamy ? - zaproponował.
- Najpierw powiedz co z Caroline... - Stefan był nieźle wkurzony, bałem się, że zaraz się na niego rzuci dlatego stałem zaraz za nim.
- Nic jej nie jest, jest bezpieczna...
- Musiałeś przyprowadzić braciszka bo Cię strach obleciał ? - rzuciłem sarkastycznie.
- Ah...Damon....nic się nie zmieniłeś...Damon jakiego pamiętam... - spojrzał na mnie przeszywającym spojrzeniem.
- Może wpuścicie nas do środka ? Chyba nie wypada żebyśmy tak rozmawiali w drzwiach ?
Shellia przecząco pokręciła głową.
- Najpierw daj nam porozmawiać z Caroline... - zarządził Stefan.
- Nic dziwnego, że bracia... - mruknął Klaus po czym wyciągnął telefon i zadzwonił.
- Witaj złotko, mogłabyś dać mi Caroline do telefonu ? - powiedział do słuchawki po czym dodał po chwili :
- Witaj Caroline, ktoś chciałby z Tobą porozmawiać. - podał słuchawkę Stefanowi.
- Caroline ! nic Ci nie jest ?! - zapytał nerwowo.
- Nie Stefan, wszystko okej, ale tak strasznie się boje... - powiedziała rozpaczliwie.
- Spokojnie, zrobimy wszystko żeby Cię uratować. - w tym momencie Klaus wyrwał telefon Stefanowi. W słuchawce rozległo się wołanie Caroline " Stefan !"
- Jak uroczo... a teraz nas wpuście - zarządził ostro.
______________________________________________________________________________
Oczami Lexi :
Kiedy ujrzałam w drzwiach Klausa i Kola przypomniałam sobie ten dzień, dzień w którym miałam zacząć życie na nowo, a które zmieniło się w koszmar. Myślałam, że w Nowym Orleanie będę mogła zacząć jeszcze raz, zostawić za sobą przeszłość. Jednak moje oczekiwania minęły się z tym co mnie spotkało. Pamiętam te dni w które Klaus się nade mną znęcał , kiedy byłam dla niego przez dłuższy okres pożywieniem, służącą i prostytutką. Czułam się jak śmieć, jak zwykła dziwka.
Nie opowiedziałam całej historii Stefanowi, nie chciałam wracać myślami do tamtych dni, kiedy moje życie było totalnym piekłem. Nie mogłam uciec, byłam więziona. Każdy dzień spędzałam w brudnej i zimnej piwnicy. Kiedy Klaus wychodził na miasto załatwić swoje sprawy, zajmowali się mną jego bracia Kol i Fin. Bili mnie, karmili się mną i gwałcili. Zakuwali mnie w grube i ciężkie kajdany żebym nie mogła się ruszyć. Rebekah, ich siostra też się nade mną nie litowała, katowała mnie tak samo jak oni. Wyzywała mnie, poniżała. Pomagał mi tylko Elijah, jeden z ich braci. Jako jedyny mnie nie krzywdził. Kiedy zostawałam z nim sama, on pozwalał mi się wykąpać, dawał mi normalne jedzenie i picie, a nie kasze i kubeł wody raz w ciągu dnia. Przychodził do mnie i ze mną rozmawiał. Widziałam jak bardzo bolało go to co robi jego rodzina, ponieważ jako jedyny był inny, był dobry. Pewnego dnia Elijah wypuścił mnie i kazał mi uciekać. Biegłam przez las tak szybko ile miałam sił w nogach, chciałam dobiec do granicy i złapać stopa do MF, ale niestety musiałam wpaść na Klausa i Kola którzy polowali. Okropnie mnie wtedy pobili. To właśnie wtedy zostałam przemieniona w wampira, ale to nie był koniec mojego piekła. Klaus zamknął mnie w celi, kiedy przychodzili do mnie to wbijali we mnie kołki, ranili, dawali werbenę. Nienawidziłam tego czym byłam. Klaus chciał przemienić mnie dodatkowo w hybrydę, ale w dniu w którym miało się to odbyć - uciekłam, tym razem mi się udało. Zamieszkałam w Canssas by Klaus i jego bracia już nigdy mnie nie znaleźli, dlatego tak bardzo bałam się wrócić do MF. Nie chciałam żeby Caroline przechodziła przez ten sam koszmar co ja.
- Ty świnio ! - krzyknęłam w stronę Klausa, miałam w sobie tyle złości.
- Lexi, Kochanie jak miło Cię znów widzieć. - uśmiechnął się złowieszczo. Nie mogłam patrzeć na jego okropną gębę.
- Zmarnowałeś mi całe życie ! Czemu Ty to robisz ?! - krzyknęłam.
Stefan złapał mnie za ramiona i przyciągnął do siebie.
- Spokojnie Lexi - szepnął mi do ucha.
Po moich policzkach spłynęły łzy.
_____________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Jechałam w samochodzie razem z Marcelem i Daviną. Po woli dochodziłam do siebie.
Rozmowa ze Stefanem dodała mi otuchy, tak bardzo tęskniłam za jego głosem. Wiedziałam, że mnie uratuje i nie zostawi. Nie wiedziałam tylko dokąd tak właściwie mnie wiozą.
- Dokąd jedziemy ? - spytałam.
- w miejsce gdzie nikt nie będzie Cię szukał. - zapewnił Marcel.
- Czemu wy to robicie ? służycie Klausowi ?
Zaśmiali się oboje.
- Nie Kochanie, to Klaus służy nam, tylko jeszcze o tym nie wie - uśmiechnął się zerkając na mnie do tyłu.
Spojrzałam na niego niepewnie. Zdałam sobie sprawę, że jestem narzędziem w konflikcie Klausa i Marcela.
- Nie rozumiem...
- Może kiedyś Ci opowiem.. - powiedział po czym wjechaliśmy przez wielką bramę a przed nami ukazała się ogromna posiadłość, jeszcze większa niż Mikaelsonów.
- Witaj w domu Skarbie. - powiedział Marcel pokazując śnieżnobiałe zęby w uśmiechu.
Jak potoczy się dyskusja z Klausem ?
Jaki będzie los Caroline w rękach Marcela ?
Jaki konflikt jest miedzy Marcelem a Klausem ?
___________________________________________________________________
Od autorki :) :
Dziś troche inaczej, oby się podobało ! :)
Czekam na komentarze - to motywuje :)
Przyjmę każdą opinie ! to bardzo potrzebne mi w
realizowaniu bloga ! :* Licze na was :*
Pozdrawiam :*
Rebel <3
Wiedzieliśmy kto chce zaszczycić nas swoją obecnością dzięki ciotce Bon.
Klaus Mikaelson mój odwieczny wróg i oprawca, który skazał mnie na cierpienie po uśmierceniu
jego narzeczonej Camilii. Zawsze się zastanawiałem jak taki bezwzględny człowiek jak on może mieć uczucia i jak ktoś może go kochać. Byłem pewny, że doktor Zło miał na to swoje sposoby.
Był samotny , nikt nie rozumiał jego ideologii, jego myśli i poglądów. Rozumiała go tylko Camilla , jej dusza w pewnym sensie była podobna do jego. Wiem, jestem potworem większym niż on, ale ja się tym nie przejmuje moje ludzkie uczucia już dawno wygasły, kiedy straciłem Kath - jedyną moją wielką miłość. Teraz, gdy pojawiła się ta nowo poznana dziewczyna - Elena wszystkie wspomnienia wróciły próbując we mnie przywrócić człowieczeństwo. Nie jestem już człowiekiem, jestem wampirem. Mój "pstryczek elektryczek" się już wypalił, a raczej wypaliła go zraniona miłość. Ona odeszła, odeszła do innego.
Staliśmy w półkolu przy drzwiach, byliśmy przygotowani na każdą możliwość.
- Nie wejdą, muszą mieć zaproszenie - powiedziała Shellia której czubek głowy wystawał zza sofy.
- Chociaż tyle, ale otworzyć musimy.. - Stefan podszedł do drzwi chwytając zza klamę, w drzwiach stali Klaus i Kol. Na sam ich widok mnie zemdliło, myślałem, że już więcej nie będę musiał oglądać
tej bandy ześwirowanej rodziny, a jednak się myliłem.
- Znowu się widzimy.. - powiedziałem zniesmaczony patrząc na nich przez ramię Stefana.
- A myślałem, że już nigdy się tu nie pojawisz.. - uśmiechnął się sarkastycznie Klaus.
- Czego chcecie ? - wtrąciła Bonnie.
- Gdzie jest Caroline ? - zaraz zapytał Stefan.
Atmosfera była dość napięta.
Klaus zaśmiał się swoim irytującym śmiechem który jak echo rozniósł się po całym Nowym Orleanie.
- Spokojnie...może porozmawiamy ? - zaproponował.
- Najpierw powiedz co z Caroline... - Stefan był nieźle wkurzony, bałem się, że zaraz się na niego rzuci dlatego stałem zaraz za nim.
- Nic jej nie jest, jest bezpieczna...
- Musiałeś przyprowadzić braciszka bo Cię strach obleciał ? - rzuciłem sarkastycznie.
- Ah...Damon....nic się nie zmieniłeś...Damon jakiego pamiętam... - spojrzał na mnie przeszywającym spojrzeniem.
- Może wpuścicie nas do środka ? Chyba nie wypada żebyśmy tak rozmawiali w drzwiach ?
Shellia przecząco pokręciła głową.
- Najpierw daj nam porozmawiać z Caroline... - zarządził Stefan.
- Nic dziwnego, że bracia... - mruknął Klaus po czym wyciągnął telefon i zadzwonił.
- Witaj złotko, mogłabyś dać mi Caroline do telefonu ? - powiedział do słuchawki po czym dodał po chwili :
- Witaj Caroline, ktoś chciałby z Tobą porozmawiać. - podał słuchawkę Stefanowi.
- Caroline ! nic Ci nie jest ?! - zapytał nerwowo.
- Nie Stefan, wszystko okej, ale tak strasznie się boje... - powiedziała rozpaczliwie.
- Spokojnie, zrobimy wszystko żeby Cię uratować. - w tym momencie Klaus wyrwał telefon Stefanowi. W słuchawce rozległo się wołanie Caroline " Stefan !"
- Jak uroczo... a teraz nas wpuście - zarządził ostro.
______________________________________________________________________________
Oczami Lexi :
Kiedy ujrzałam w drzwiach Klausa i Kola przypomniałam sobie ten dzień, dzień w którym miałam zacząć życie na nowo, a które zmieniło się w koszmar. Myślałam, że w Nowym Orleanie będę mogła zacząć jeszcze raz, zostawić za sobą przeszłość. Jednak moje oczekiwania minęły się z tym co mnie spotkało. Pamiętam te dni w które Klaus się nade mną znęcał , kiedy byłam dla niego przez dłuższy okres pożywieniem, służącą i prostytutką. Czułam się jak śmieć, jak zwykła dziwka.
Nie opowiedziałam całej historii Stefanowi, nie chciałam wracać myślami do tamtych dni, kiedy moje życie było totalnym piekłem. Nie mogłam uciec, byłam więziona. Każdy dzień spędzałam w brudnej i zimnej piwnicy. Kiedy Klaus wychodził na miasto załatwić swoje sprawy, zajmowali się mną jego bracia Kol i Fin. Bili mnie, karmili się mną i gwałcili. Zakuwali mnie w grube i ciężkie kajdany żebym nie mogła się ruszyć. Rebekah, ich siostra też się nade mną nie litowała, katowała mnie tak samo jak oni. Wyzywała mnie, poniżała. Pomagał mi tylko Elijah, jeden z ich braci. Jako jedyny mnie nie krzywdził. Kiedy zostawałam z nim sama, on pozwalał mi się wykąpać, dawał mi normalne jedzenie i picie, a nie kasze i kubeł wody raz w ciągu dnia. Przychodził do mnie i ze mną rozmawiał. Widziałam jak bardzo bolało go to co robi jego rodzina, ponieważ jako jedyny był inny, był dobry. Pewnego dnia Elijah wypuścił mnie i kazał mi uciekać. Biegłam przez las tak szybko ile miałam sił w nogach, chciałam dobiec do granicy i złapać stopa do MF, ale niestety musiałam wpaść na Klausa i Kola którzy polowali. Okropnie mnie wtedy pobili. To właśnie wtedy zostałam przemieniona w wampira, ale to nie był koniec mojego piekła. Klaus zamknął mnie w celi, kiedy przychodzili do mnie to wbijali we mnie kołki, ranili, dawali werbenę. Nienawidziłam tego czym byłam. Klaus chciał przemienić mnie dodatkowo w hybrydę, ale w dniu w którym miało się to odbyć - uciekłam, tym razem mi się udało. Zamieszkałam w Canssas by Klaus i jego bracia już nigdy mnie nie znaleźli, dlatego tak bardzo bałam się wrócić do MF. Nie chciałam żeby Caroline przechodziła przez ten sam koszmar co ja.
- Ty świnio ! - krzyknęłam w stronę Klausa, miałam w sobie tyle złości.
- Lexi, Kochanie jak miło Cię znów widzieć. - uśmiechnął się złowieszczo. Nie mogłam patrzeć na jego okropną gębę.
- Zmarnowałeś mi całe życie ! Czemu Ty to robisz ?! - krzyknęłam.
Stefan złapał mnie za ramiona i przyciągnął do siebie.
- Spokojnie Lexi - szepnął mi do ucha.
Po moich policzkach spłynęły łzy.
_____________________________________________________________________
Oczami Caroline :
Jechałam w samochodzie razem z Marcelem i Daviną. Po woli dochodziłam do siebie.
Rozmowa ze Stefanem dodała mi otuchy, tak bardzo tęskniłam za jego głosem. Wiedziałam, że mnie uratuje i nie zostawi. Nie wiedziałam tylko dokąd tak właściwie mnie wiozą.
- Dokąd jedziemy ? - spytałam.
- w miejsce gdzie nikt nie będzie Cię szukał. - zapewnił Marcel.
- Czemu wy to robicie ? służycie Klausowi ?
Zaśmiali się oboje.
- Nie Kochanie, to Klaus służy nam, tylko jeszcze o tym nie wie - uśmiechnął się zerkając na mnie do tyłu.
Spojrzałam na niego niepewnie. Zdałam sobie sprawę, że jestem narzędziem w konflikcie Klausa i Marcela.
- Nie rozumiem...
- Może kiedyś Ci opowiem.. - powiedział po czym wjechaliśmy przez wielką bramę a przed nami ukazała się ogromna posiadłość, jeszcze większa niż Mikaelsonów.
- Witaj w domu Skarbie. - powiedział Marcel pokazując śnieżnobiałe zęby w uśmiechu.
Jak potoczy się dyskusja z Klausem ?
Jaki będzie los Caroline w rękach Marcela ?
Jaki konflikt jest miedzy Marcelem a Klausem ?
___________________________________________________________________
Od autorki :) :
Dziś troche inaczej, oby się podobało ! :)
Czekam na komentarze - to motywuje :)
Przyjmę każdą opinie ! to bardzo potrzebne mi w
realizowaniu bloga ! :* Licze na was :*
Pozdrawiam :*
Rebel <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















